To forum używa cookies
To forum wykorzystuje pliki cookie do przechowywania danych logowania. Pliki cookie to małe dokumenty tekstowe przechowywane na komputerze. Pliki cookie ustawiane na tym forum mogą być używane tylko na tej stronie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Pliki cookie na tym forum śledzą również określone tematy, które przeczytałeś i kiedy je ostatnio przeczytałeś. Potwierdź, czy akceptujesz lub odrzucasz ustawienia tych plików cookie.

Ciasteczka zostaną zapisane w Twojej przeglądarce

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

[-]
Tagi
stanisław kuchciewicz quot wiktor ppor

ppor. Stanisław Kuchciewicz "Wiktor"
#1
65 lat temu zginął ppor. Stanisław Kuchciewicz "Wiktor".

Należał do grupy najaktywniejszych i najbardziej bezkompromisowych dowódców antykomunistycznej partyzantki na Lubelszczyźnie.

Stanisław Kuchciewicz " Wiktor" stawiał zbrojny opór komunizmowi do 1953 r. Od 1940 r. działał w konspiracji na Lubelszczyźnie. W latach 1943-1946 był żołnierzem oddziałów partyzanckich NSZ-NZW " Jacka", " Szarego", " Boruty", a następnie oddziału WiN " Uskoka" (1946-1949). W latach 1949-1953 dowodził antykomunistycznym oddziałem partyzanckim. Zginął z bronią w ręku w lutym 1953 r. w Piaskach koło Lublina (w dotychczasowej literaturze przyjęta była pisownia nazwiska "Wiktora" jako Kuchcewicz, jednak z akt metrykalnych rodziny wynika jednoznacznie, że prawidłowa pisownia brzmi Kuchciewicz).


[Obrazek: DVr16iZXkAEc0eJ.jpg]

[Obrazek: DV0s2byXkAANuoM.jpg]
Zdzisław Broński „Uskok” i Stanisław Kuchciewicz „Wiktor”, prawdopodobnie 1947 r.

[Obrazek: DV0s7L3XkAEY2Ge.jpg]

IPN Lublin
Kto nie pamięta historii skazany jest na jej ponowne przeżycie - George Santayana
Odpowiedz
#2
autor: Artur Piekarz (IPN LUBLIN)

Stanisław Kuchciewicz „Iskra”, „Wiktor” Adam Stanisław Kuchciewicz urodził się 24 grudnia 1922 r. w Łęcznej. Był synem Stanisława i Bronisławy z domu Piech. Miał trójkę rodzeństwa. Jego ojciec był współwłaścicielem firmy przewozowej, świadczącej usługi na trasie Łęczna–Lublin. Po ukończeniu siedmioklasowej szkoły powszechnej w Łęcznej, Kuchciewicz kontynuował naukę w Gimnazjum Męskim im. Hetmana Jana Zamoyskiego w Lublinie. W czasie kampanii wrześniowej wraz z ojcem zajmował się ewakuacją uciekinierów przemieszczających się na Wschód przed nacierającą armią niemiecką.

Z konspiracją związał się w styczniu 1940 r., nie wiadomo jednak, do jakiej organizacji należał w początkowym okresie okupacji. Od 1942 r. był członkiem NSZ (placówka w Łęcznej). Z tego też okresu pochodzi jego pierwszy pseudonim konspiracyjny – „Iskra”. W międzyczasie, aby uniknąć wywózki na roboty do Niemiec, podjął pracę w miejscowym dworze. Następnie został wcielony do tzw. junaków, zatrudnionych przy budowie drogi z Łęcznej do Puchaczowa. W 1943 r. zagrożony aresztowaniem musiał uciekać z domu. Prawdopodobnie przez pewien okres ukrywał się u rodziny w pobliskim Sufczynie. Póź- ną jesienią 1943 r. wstąpił do oddziału partyzanckiego NSZ pchor./ppor. Jana Imbirowicza „Jacka I” (po jego śmierci oddziałem dowodzili kolejno: pchor./ppor. NN „Jacek II”, plut./ppor. Władysław Milla „Czarny”, „Rylski”). Działalność zbrojna grupy skierowana była nie tylko przeciwko Niemcom, ale również – w ramach szeroko pojętej samoobrony – przeciwko oddziałom Armii Ludowej i partyzantki sowieckiej oraz szczególnie niebezpiecznym członkom PPR.

Kuchciewicz brał prawdopodobnie udział we wszystkich najważniejszych akcjach oddziału, w tym ataku na obóz pracy dla junaków (Baudienst) i koszary Ostleg rozbito kolumnę niemiecką w Borkowiźnie. Po wkroczeniu Sowietów na Lubelszczyznę oddział „Jacka” został rozbrojony, a żołnierze rozeszli się do domów. W połowie września 1944 r. Kuchciewicz został powołany do Wojska Polskiego. Trafił do szkoły podoficerskiej 8. pułku piechoty w Lublinie. Żołnierzy skoszarowano na terenie byłego obozu koncentracyjnego na Majdanku. W pułku, tak jak i w całym ówczesnym wojsku, główną rolę odgrywali oficerowie sowieccy odkomenderowani jako „pomoc kadrowa” przy tworzeniu komunistycznej armii. Niedługo po przybyciu Kuchciewicza do koszar rozpoczął się etap oczyszczania szeregów wojska z „elementów akowskich”.

Aresztowań żołnierzy AK dokonywano na podstawie specjalnych list sporządzanych przez Informację Wojskową we współdziałaniu z aparatem polityczno-wychowawczym i pracownikami komórek personalnych. W obliczu zagrożenia Kuchciewicz zdezerterował po kilku tygodniach (kilkunastu dniach?) z koszar wraz z czterema kolegami – byłymi członkami NSZ z Łęcznej. O planowanym aresztowaniu miał go ostrzec jeden z oficerów pełniących służbę w jednostce. Grupa ukrywała się początkowo w rodzinnym mieście, a następnie w pobliskim Sufczynie. W ostatnich tygodniach 1944 r. zbiegowie dołączyli 220 do oddziału NSZ por. Mieczysława Pazderskiego „Szarego”, operującego w pow. lubartowskim. Oddział ten powstał w październiku 1944 r. w oparciu o grupę dezerterów z 31. pułku piechoty w Białce. „Szary” od początku podjął bardzo aktywne działania zbrojne skierowane przeciwko komunistom oraz instytucjom reżimowym, nierzadko rozciągając je na ludzi podejrzewanych o sympatyzowanie z nowym ustrojem (m.in. w nocy z 29 na 30 października 1944 r. rozbito Posterunek MO w Ludwinie, w czasie walki zginęło siedmiu milicjantów; w nocy z 14 na 15 grudnia 1944 r. rozstrzelano w Dratowie dwóch oficerów Armii Czerwonej oraz gospodarzy, u których przebywali na kwaterze). 17 lutego 1945 r. oddział „Szarego” rozbił Posterunek MO w Ludwinie. Funkcjonariusze nie podjęli walki, gdyż na widok zbliżającego się oddziału uciekli do oddalonej o kilka kilometrów na południe Łęcznej. Tam, po przekroczeniu mostu na rzece Śwince, natknęli się zupełnie przypadkowo na 19-letniego Wiktora Kuchciewicza – byłego członka AK i rodzonego brata Stanisława.

Po wylegitymowaniu wyprowadzili go za dom należący do jego ciotki i zastrzelili.

Stanisław bardzo mocno przeżył śmierć brata z którym był bardzo związany. Wydarzenie to, tak jak i wcześniejsze doświadczenia z komunistami, odcisnęły na nim silne piętno i zdeterminowały jego postawę w stosunku do przedstawicieli „nowego ustroju”. Dla upamiętnienia niewinnej śmierci brata Stanisław Kuchciewicz przybrał wówczas pseudonim „Wiktor”, którym posługiwał się od tej pory aż po kres swej walki. Wiosną 1945 r. oddział „Szarego” zintensyfikował działalność zbrojną, kierując ją coraz częściej przeciwko ludności ukraińskiej (m.in. 16 kwietnia 1945 r. rozstrzelano dwóch członków PPR we wsi Grądy; 20 kwietnia 1945 r. w kol. Kobyłki zatrzymano 11 mieszkań- ców narodowości ukraińskiej – po pobiciu kijami dziewięciu z nich rozstrzelano; 2 maja 1945 r. we wsi Syczyn rozstrzelano pięciu Ukraińców w wieku od 50 do 80 lat).

Należy w tym miejscu zaznaczyć, że pomimo zmiany sytuacji politycznej narodowcy w dalszym ciągu stali na stanowisku kontynuowania walki z Ukraińcami. Można się domyślać, że tego typu działania były prawdopodobnie w jakimś stopniu odpowiedzią na antypolskie akcje OUN-UPA w latach 1943–1944 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

W tym czasie (wiosną 1945 r.) „Szary” wcielił do swojego oddziału grupę por. „Bystrego” (NN), złożoną z byłych żołnierzy 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, nawiązał również współpracę z oddziałem sierż. Eugeniusza Walewskiego „Zemsty” z Komendy Powiatu NSZ Chełm. 24 kwietnia 1945 r. obie grupy rozbroiły we wsi Kanie, gm. Pawłów, 50 żołnierzy LWP. Partyzanci rozstrzelali pięciu żołnierzy pochodzenia żydowskiego, a 23 wcielono do oddziałów „Szarego” i „Zemsty”. 30 kwietnia 1945 r. Pazderski został mianowany szefem Pogotowia Akcji Specjalnej (PAS) na Powiat NSZ Chełm, jednocześnie obejmując dowodzenie nad zgrupowaniem partyzanckim liczącym w sumie ok. 300 partyzantów. W jego skład wchodziły oddziały: Zbigniewa Góry „Jacka”, Romana Jaroszyńskiego „Romana”, Bolesława Skulimowskiego „Sokoła”, Eugeniusza Walewskiego „Zemsty” oraz macierzysty „Szarego” (dowodzony zapewne wówczas przez jego zastępcę por. „Bystrego”).

Realizując wytyczne Komendy Okręgu Lublin NSZ, nakazujące likwidację „band ukraińskich na terenie wschodniej i południowej części powiatu Hrubieszów”, oddziały dowodzone przez „Szarego” spacyfikowały 6 czerwca 1945 r. wieś Wierzchowiny w pow. krasnostawskim. W jej wyniku śmierć poniosło ok. 200 osób narodowości ukraińskiej. 10 czerwca 1945 r. zgrupowanie „Szarego” zostało okrążone i rozbite w Hucie, pow. Chełm, przez pododdziały 98. pułku pogranicznego NKWD, wzmocnione wozami bojowymi, lotnictwem i siłami PUBP w Chełmie. W rezultacie walk poległo od 166 do 200 partyzantów (w tym dowódca zgrupowania). Z okrążenia udało się wyrwać stosunkowo nielicznym partyzantom, wśród których było wielu rannych. W porządku wycofały się tylko oddziały st. sierż. „Zemsty” i por. „Bystrego”, którego grupa stopniała do ok. 25 partyzantów. Wśród nich znajdował się zapewne „Wiktor”. „Bystry” skierował się w okolice Łęcznej, gdzie rozwiązał oddział, a ludzi rozlokował po okolicznych placówkach. Okres po rozbiciu zgrupowania „Szarego” w Hucie jest dość niejasny w biografii Kuchciewicza. Według przekazów rodzinnych miał wówczas wyjechać na Ziemie Odzyskane. Wiadomo z całą pewnością, że w 1946 r. służył w oddziale Stefana Brzuszka „Boruty”, wywodzącym się z grupy Eugeniusza Walewskiego „Zemsty”. Oddział „Boruty” powstał w grudniu 1945 r. i liczył w szczytowym okresie ok. 30 partyzantów.

Operował głównie na pograniczu pow. chełmskiego i włodawskiego. „Wiktor”, awansowany w międzyczasie do stopnia sierż. podchor., pełnił funkcję zastępcy dowódcy, względnie szefa oddziału. Brał udział we wszystkich ważniejszych akcjach grupy, przeprowadzonych w pierwszej połowie 1946 r., m.in. w opanowaniu 22 maja 1946 r. Łęcznej (wspólna akcja oddziałów NZW „Boruty” i WiN Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”). Kuchciewicz wyróżnił się szczególnie w czasie starcia z grupą operacyjną UB-LWP pod Pieszowolą 8 lipca 1946 r., kiedy to na czele jednej z drużyn skutecznie przykrył ogniem samochody wiozące członków grupy, uniemożliwiając im podjęcie jakichkolwiek działań obronnych przeciwko nacierającym partyzantom „Jastrzębia” i „Boruty” (rozbrojono wówczas ok. 70-osobową grupę żołnierzy 53. pułku piechoty, dwóch wziętych do niewoli funkcjonariuszy UB puszczono wolno). Niedługo potem Kuchciewicz odszedł z oddziału na skutek konfliktu z drużynowym „Kostkiem” (Henryk Bobryk vel Wacław Rybak). Powrócił w okolice Łęcznej, gdzie wkrótce nawiązał kontakt z dowódcą oddziału zbrojnego kpt. Zdzisławem Brońskim „Uskokiem”. Ten zgodził się na dołączenie „Wiktora” do swojej grupy, co nastąpiło jeszcze w pierwszej połowie lipca 1946 r.

Początkowo trafił do sztabu oddziału, ale po niedługim czasie objął dowodzenie nad plutonem (patrolem). Oddział „Uskoka” liczył przeciętnie 20–30 partyzantów, a obszar jego działania (przed amnestią 1947 r.) obejmował powiaty: lubartowski (głównie na wschód od szosy Lublin–Lubartów), lubelski (na północny-wschód od Lublina), a także włodawski (zwłaszcza okolice Ostrowa Lubelskiego). Początkowo działał jako grupa zbrojna Obwodu Lubartów AK-DSZ-WiN, a od maja 1946 r. podlegał bezpośrednio rozkazom komendanta oddziałów leśnych Inspektoratu Lublin WiN mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. Pomimo stosunkowo niewielkiej liczebności, prowadził bardzo aktywne działania zbrojne. „Wiktor” uczestniczył we wszystkich ważniejszych akcjach grupy, przeprowadzonych w drugiej połowie 1946 r. (m.in. 14 września 1946 r. – likwidacja sześciu członków PPR i ORMO w Niemcach; likwidacja 11 osób podejrzanych o współpracę z aparatem bezpieczeństwa w Łęcznej w nocy z 31 października na 1 listopada 1946 r.; 26 listopada 1946 r. – starcie z KBW w okol. Świerszczowa; pacyfikacja skomunizowanej wsi Rozkopaczew w nocy z 4 na 5 grudnia 1946 r.). 11 listopada 1946 r. Kuchciewicz został awansowany do stopnia podporucznika czasu wojny. 12 stycznia 1947 r. oddział „Uskoka” starł się w kol. Łuszczów z kilkuosobowym patrolem MO i ORMO. W wyniku walki zginął jeden milicjant i czterech członków ORMO.

Ze strony partyzantów ciężki postrzał w nogę otrzymał dowódca oddziału (ranił go przez pomyłkę jeden z podkomendnych). „Wiktor” skutecznie pokierował dalszą akcją, a następnie zorganizował transport rannego „Uskoka” na kwaterę we wsi Stawki, zacierając 224 ślady wycofującego się oddziału. W połowie lutego 1947 r., przebywając wraz ze swoimi ludźmi w pow. włodawskim, zlikwidował w Orzechowie – w porozumieniu z Edwardem Taraszkiewiczem „Żelaznym” – por. „Bolka”, „Łapkę” (NN), z oddziału „Jastrzębia”. Według „Żelaznego” i części jego podkomendnych miał on być agentem UB odpowiedzialnym za śmierć „Jastrzębia” 3 stycznia 1947 r. w Siemieniu, pow. Radzyń. Kontuzja „Uskoka” zbiegła się w czasie z uchwaloną przez sejm ustawą o amnestii. Broński, nie ufając komunistom, postanowił pozostać w konspiracji, jednakże swoim żołnierzom pozostawił w tym wzglę- dzie swobodę wyboru.

Z możliwości wyjścia z konspiracji skorzystało tylko siedmiu jego podkomendnych. Dwóch kolejnych odeszło na pewien czas z oddziału, lecz po kilku miesiącach powrócili do grupy w obawie przed aresztowaniem. Ujawnił się cały patrol Zygmunta Libery „Babinicza” i kilku podkomendnych Walentego Waśkowicza „Strzały”. Niemal niezmieniony stan osobowy zachował jedynie patrol „Wiktora”, złożony głównie z byłych żołnierzy NSZ-NZW (z całej dziesięcioosobowej grupy ujawnił się tylko jeden partyzant). Tuż po amnestii, wiosną 1947 r., oddział „Uskoka” liczył 16 żołnierzy. Był podzielony na dwa patrole: „Wiktora” (1+8) i „Strzały” (1+4). Grupę sztabową tworzyli „Uskok” oraz „Babinicz” (jako szef sztabu oddziału). Z rozkazu mjr. „Zapory” w czerwcu 1947 r. do oddziału dołączyła grupa Józefa Franczaka „Lalka” (1+3), tworząc tym samym trzeci patrol. Jednakże wskutek strat ponoszonych w walkach z KBW, UB, MO stan liczebny grupy „Uskoka” nigdy nie przekroczył 16 ludzi. W związku z przedłużającą się rekonwalescencją Broński zrezygnował z dowodzenia oddziałem w polu. Z dowódcami patroli spotykał się jedynie co kilka tygodni na umówionych koncentracjach, co znacznie utrudniało możliwość kontroli poczynań podkomendnych.

Ci zyskali dużą samodzielność i większość decyzji odnośnie działań własnych grup podejmowali osobiście. Każdy z pododdziałów operował w wyznaczonym rejonie. Patrol „Wiktora” działał na pograniczu powiatów: lubelskiego, lubartowskiego, chełmskiego i włodawskiego. Pomimo ogromnej przewagi komunistycznych sił bezpieczeństwa w terenie patrol Kuchciewicza prowadził wiosną 1947 r. bardzo aktywne działania, które nie ograniczały się wyłącznie do samoobrony. Spośród ważniejszych akcji przeprowadzonych w tym okresie należy wymienić: spalenie Urzędu Gminy i opanowanie Posterunku MO w Cycowie 18 kwietnia 1947 r., opanowanie wspólnie z patrolem „Strzały” miasteczka Łęczna w dniu 22 kwietnia 1947 r. gdzie m.in. zdemolowano Urząd Pocztowy i przeprowadzono akcje ekspropriacyjne w Spółdzielni Spożywców i w Ośrodku Kultury Rolnej. W okresie poamnestyjnym pododdział „Wiktora” przeprowadził dwie głośne akcje, które przez lata stanowiły „pożywkę” dla komunistycznej propagandy i do dzisiaj budzą bardzo wiele kontrowersji, nierzadko dzieląc lokalną społeczność.

Dlatego warto je przybliżyć. Pierwsza z nich miała miejsce 1 maja 1947 r., kiedy to patrole „Strzały” i „Wiktora” zabiły w okolicach Sernik, pow. Lubartów, siedmiu członków komunistycznego Związku Walki Młodych (z któ- rych czterech należało również do ORMO), gdy ci powracali z pochodu pierwszomajowego w Lubartowie. Nie wiadomo, jakie intencje przyświecały partyzantom organizującym zasadzkę. Data jej przeprowadzenia może sugerować, że mogła ona mieć charakter typowo propagandowy, zamanifestowany np. wymierzeniem kary chłosty członkom ZWM lub ORMO. Partyzanci przebywający na skraju lasu sernickiego zatrzymywali osoby powracające z Lubartowa, odprowadzając je w głąb lasu.

Tam „Wiktor” i jego podkomendni legitymowali wymienionych, po czym kazali im zajmować pozycję siedzącą, trzymając ich pod bronią. W pewnym momencie na skraju lasu pojawiła się grupa członków ZWM i ORMO, z których jeden – nie zdając sobie zapewne sprawy z obecności partyzantów – oddał strzał „na wiwat”. W odpowiedzi żołnierze „Uskoka” otworzyli ogień do nadchodzącej grupy. Wśród osób przetrzymywanych wewnątrz lasu wybuchła panika i większość z nich rzuciła się do ucieczki. „Wiktor” przystąpił wówczas do rozstrzeliwania części z zatrzymanych (protokoły oględzin zwłok wskazują, że rozstrzelano cztery osoby). Nie wiadomo jednak, czy na ich los miało wpływ zachowanie nadchodzącej grupy, czy też Kuchciewicz zdecydował już wcześniej o ich likwidacji, po uprzednim sprawdzeniu dokumentów. Drugą akcją była pacyfikacja wsi Puchaczów w lipcu 1947 r. Jej inicjatorem był „Wiktor”. Bezpośrednim powodem tej operacji była likwidacja przez grupę operacyjną UB-KBW w dn. 26 czerwca 1947 r. w Turowoli, pow. Lublin, trzech ludzi z patrolu Kuchciewicza. „Wiktor” przeprowadził śledztwo.

Dzięki wywiadowcom ustalił dane personalne osoby odpowiadającej za wydanie miejsca pobytu partyzantów (był nią członek PPR z Brzezin, Władysław Augustynowicz). Mimo wskazania bezpośredniego sprawcy tragedii „Wiktor” podjął brzemienną w skutki decyzję o przeprowadzeniu na szeroką skalę akcji odwetowej. Jej celem miała paść sąsiadująca z Turowolą osada Puchaczów, uważana podówczas za tzw. Moskwę. Kuchciewicz zlecił Feliksowi Demkowskiemu, swojemu wywiadowcy z tej miejscowości, przygotowanie listy ludzi, którzy mieli szkodzić oddziałom leśnym. Ten wytypował około 20 osób przeznaczonych do likwidacji – głównie członków PPR (i przedwojennej KPP), także krewnych członków partii i aparatu bezpieczeństwa. O swoich zamierzeniach „Wiktor” nie powiadomił „Uskoka”.

Nie mając odpowiedniej ilości ludzi do przeprowadzenia takiej operacji (jego patrol stopniał do stanu 1+5), zwrócił się o pomoc do dowódców grup zbrojnych operują- cych na sąsiednich terenach: Józefa Struga „Ordona” i Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego”. Na miejscu koncentracji w lesie albertowskim wydzielono cztery grupy likwidacyjne, które miały przeprowadzać egzekucje w wyznaczonych rejonach Puchaczowa i pobliskich Brzezin.

Akcję przeprowadzono w nocy z 2 na 3 VII 1947 r. W jej wyniku zginęło 21 osób, a co najmniej trzy kolejne zostały ciężko ranne (dwie z nich zmarły). Spośród zabitych osób 10 należało do PPR (co najmniej dwie osoby były wcześniej członkami KPP i Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej). W wyniku rażenia odłamkami granatu śmiertelne rany odniosła siedmioletnia dziewczynka. Zabrano również towar ze sklepów należących do zabitych, splądrowano miejscową spółdzielnię, zdemolowano Urząd Pocztowy, a na koniec spalono most na rzece Śwince. Z zeznań zatrzymanych partyzantów wynika, że „Wiktor” osobiście przeprowadzał egzekucje (miał rozstrzelać sześć osób), podobnie jak dowódcy pozostałych grup („Ordon”, „Żelazny” i Eugeniusz Lis „Bystry” – za- 227 stępca „Wiktora”). Można założyć, że w przypadku działań grup „Wiktora” i „Bystrego” wielką rolę odgrywał czynnik emocjonalny. W Turowoli zginęli ich towarzysze broni (m.in. poległy Stanisław Lis „Korzeń” był bratem „Bystrego”), a w grupie dominowały nastroje odwetowe.

Chyba tylko tym należy tłumaczyć momentami brutalne zachowania towarzyszące działalności obu grup (bicie i poniżanie kobiet – krewnych rozstrzelanych; wrzucenie granatów do budynku mieszkalnego jednego z członków PPR, bez liczenia się z przypadkowymi ofiarami). W przypadku sekcji „Ordona” i „Żelaznego” nie można doszukać się elementów zbędnego okrucieństwa. Zazwyczaj po zatrzymaniu podejrzanego i weryfikacji personaliów w oparciu o posiadane listy, następowała egzekucja połączona niekiedy z zaborem mienia w domu ofiary. W przypadku „Żelaznego” egzekucji towarzyszyła dodatkowo „przemowa” wyjaśniająca motywy postępowania partyzantów. Oceniając działalność „Wiktora”, wypada podkreślić, że dopuścił się jawnej niesubordynacji, a decyzja podjęcia akcji odwetowej na tak szeroką skalę była nieuzasadniona. Warto jednak zaznaczyć, że Kuchciewicz, opierając się na danych dostarczonych przez Feliksa Demkowskiego, miał zapewne świadomość, że likwiduje tylko i wyłącznie rzeczywistych przeciwników oddziałów leśnych. Kilka dni po akcji „Wiktor” został zdegradowany przez mjr. „Zaporę”, zachował jednak dowództwo nad patrolem. Wydaje się, że przełożony potraktował całą sprawę wyjątkowo łagodnie.

Jesienią 1947 r. „Wiktor” znacznie ograniczył swój udział w działaniach podległej mu grupy, biorąc na siebie ciężar zadań związanych z wywiadem w terenie. W tym okresie większość akcji przeprowadzała sekcja w składzie: Eugeniusz Lis „Bystry”, Zygmunt Łopong „Wiarus”, a dowódca dołączał do nich sporadycznie. Działalność patrolu zakoń- czyła się w 1948 r. „Wiktor” zwolnił z oddziału dwóch żołnierzy („Wiarusa” i Zygmunta Grabskiego „Pomiana”), jeden zginął w niewyjaśnionych okolicznościach (NN „Sowa”), a jego ostatni podkomendny i jednocześnie zastępca – plut. „Bystry” – został aresztowany 19 listopada 1948 r. (skazany na karę śmierci i stracony 23 września 1949 r.).

W tym okresie „Wiktor” ukrywał się przeważnie samodzielnie, często też przebywał przy „Uskoku”. Jesienią 1948 r. został mianowany szefem sztabu oddziału w miejsce Zygmunta Libery „Babinicza”. Sam „Uskok” zazwyczaj przebywał w bunkrze wybudowanym późnym latem 1947 r. w stodole Mieczysława Lisowskiego, mieszkańca Dąbrówki koło Łęcznej. We wrześniu 1948 r. Kuchciewicz nawiązał ponowny kontakt z „Żelaznym”. Ten ostatni został ciężko ranny w dniu 28 listopada 1948 r. w starciu z żołnierzami KBW w Olszowie, pow. Włodawa, gdy zmierzał na spotkanie z „Wiktorem”. Kuchciewicz przyprowadził rannego na kwaterę „Uskoka” w Dąbrówce. „Żelazny” spędził całą zimę z 1948 na 1949 r. w bunkrze razem z „Uskokiem” i „Babiniczem”. Przez pewien czas ukrywał się z nimi również „Wiktor”. W nocy z 2 na 3 kwietnia 1949 r. „Uskok”, „Wiktor” i „Żelazny” zostali otoczeni przez grupę operacyjną UB-MO-KBW na kwaterze u Władysława Zarzyckiego w kol. Łuszczów, pow. Lublin. Partyzanci wydostali się z domu i przedarli przez linie obławy (zginął jeden funkcjonariusz UB i jeden MO). 19 kwietnia 1949 r. „Wiktor” i „Żelazny” opuścili na stałe bunkier w Dąbrówce i udali się na teren pow. włodawskiego. Miesiąc później, 19 maja 1949 r., funkcjonariusze PUBP w Lubartowie wsparci przez żołnierzy KBW aresztowali Zygmunta Liberę „Babinicza”. Ten, poddany okrutnym, wielogodzinnym torturom, wydał miejsce pobytu swojego dowódcy. Wieczorem, 20 maja, 140-osobowa grupa operacyjna UB-KBW otoczyła zabudowania Lisowskich w Dąbrówce.

W beznadziejnej sytuacji, aby nie zostać wziętym żywcem, rankiem 21 maja 1949 r. „Uskok” popełnił samobójstwo, detonując granat. Na początku maja 1949 r. „Wiktor” i „Żelazny” dołączyli do grupy partyzantów Taraszkiewicza ukrywających się w Lesach Parczewskich. Przez kilka tygodni działali razem. Jednak już latem, na skutek nieporozumień między obu dowódcami, oddział został podzielony na dwie grupy. Do „Wiktora” dołączyli Bronisław Wojciechowski „Leszek”, Ignacy Zalewski „Zygmunt”, Władysław Korzeniewski „Fredek”, Roman Hordejuk „Witek” i „Stefan” (NN), tworząc samodzielny oddział. Kuchciewicz nie przebywał stale przy swojej grupie. Partyzanci często ukrywali się sami, a dowódca dołączał do nich na czas akcji – głównie o charakterze zaopatrzeniowym. Sam „Wiktor” prowadził w tym okresie bardzo ruchliwy tryb życia, zmieniał często kwatery, przeprowadzał wywiad. Skład jego grupy ulegał wielokrotnym zmianom. 19 paź- dziernika 1949 r. w starciu z KBW koło Pieszowoli poległo trzech partyzantów „Wiktora” („Fredek”, „Witek”, „Stefan”). W międzyczasie do Kuchciewicza dołączył Mieczysław Lisowski „Chaziaj” (właściciel gospodarstwa, w obrębie którego zlokalizowany był bun- 231 kier „Uskoka”), a wiosną 1950 r. – Karol Mielniczuk „Wacek” i Zygmunt Pielach „Felek”, dotychczasowi podkomendni „Żelaznego”. Mielniczuk pełnił od tej pory funkcję zastępcy dowódcy grupy. Latem 1950 r. „Wiktor” przekazał komendę „Wackowi” i wraz z „Felkiem” podjął próbę wyjazdu na Zachód. Wyprawa zakończyła się fiaskiem ze względu na chorobę Pielacha. Po kilku tygodniach obaj dołączyli z powrotem do oddziału przebywającego w Lasach Parczewskich. Tuż po powrocie z nieudanej eskapady na Zachód, 1 września 1950 r., „Wiktor” prawdopodobnie wraz z Józefem Franczakiem „Lalkiem” rozstrzelał w Wólce Nowej, pow. Lubartów, Franciszka Kasperka – byłego żołnierza „Uskoka” (ps. „Hardy”), informatora PUBP w Lubartowie (ps. „Janek”), człowieka odpowiedzialnego za aresztowanie „Babinicza”, a w konsekwencji śmierć Brońskiego. 16 października 1950 r. grupa „Wiktora” przeprowadziła brawurową akcję na instytucje państwowe w Sawinie, pow. Chełm (dokonano „eksów” w Gminnej Kasie Spół- dzielczej, w budynku Gromadzkiej Rady Narodowej, opanowano posterunek MO, raniono dwóch funkcjonariuszy MO, pobito kilku milicjantów i członków ORMO). Niedługo potem grupa rozdzieliła się. Partyzanci rozeszli się na zimowe kwatery.

„Wiktor” wraz z Lisowskim ukrywali się w okolicach Łęcznej. Dopiero latem 1951 r. skontaktowali się z pozostałymi członkami oddziału. Ci z kolei, dowodzeni pod nieobecność „Wiktora” przez Karola Mielniczuka „Wacka”, przeprowadzili w tym okresie kilka akcji o charakterze aprowizacyjnym. Starli się również dwukrotnie z grupami operacyjnymi UB-KBW (w czasie jednego ze starć, 21 marca 1951 r., poległ Ignacy Zalewski „Zygmunt”). W maju 1951 r. dołączył do oddziału Jan Łuć „Zenek”, dezerter z LWP. W sierpniu 1951 r. „Wiktor”, „Felek” i „Zenek” udali się na teren pow. krasnostawskiego. Po drodze dołączył do nich Józef Franczak „Lalek”. 24 sierpnia 1951 r. trójka partyzantów (bez „Wiktora”) wkroczyła do kol. Pasów, pobiła, a następnie rozstrzelała Franciszka Drygałę, członka PZPR. Po wykonaniu egzekucji partyzanci podpalili jego dom i zabudowania gospodarcze. Był to odwet za wydanie przez niego w ręce UB dwóch żoł- nierzy z patrolu „Strzały” w marcu 1949 r. Jesienią 1951 r. grupa „Wiktora” poniosła kolejne straty. 11 września 1951 r. w kol. Zamołodycze, pow. Włodawa, w starciu z grupą operacyjną UB-KBW polegli „Wacek” i „Leszek”, a 27 października 1951 r. został aresztowany Mieczysław Lisowski (został skazany na 12 lat, więzienie opuścił w 1958 r.). Jesienią 1951 r. działalność już tylko trzyosobowej grupy została wyhamowana. Zimę z 1951 na 1952 r. partyzanci przetrwali na zaufanych kwaterach.

Przez niemal cały kolejny rok „Wiktor” ukrywał się samodzielnie, dopiero jesienią skontaktował się z „Felkiem” i „Zenkiem”. Partyzanci znajdowali się w bardzo trudnej sytuacji materialnej, a cały ciężar ich utrzymania spadał na gospodarzy udzielających im pomocy. „Wiktor” zezwolił wówczas obu podkomendnym na prowadzanie samodzielnych działań. W efekcie, jesienią 1952 r., obaj partyzanci przeprowadzili kilka akcji o charakterze zaopatrzeniowym (w Chmielowie, w Lubiczynie i w Parczewie). Część zdobytych pieniędzy i materiałów przekazali później „Wiktorowi”. 4 stycznia 1953 r. Kuchciewicz zastrzelił w Jedlance Starej Władysława Krawczyka, referenta terenowego PUBP we Włodawie, który przybył do wsi z zadaniem wyśledzenia miejsca jego pobytu. Po tej nieplanowanej akcji, „Wiktor” nawiązał ponowny kontakt z Pielachem. Obaj udali się na teren pow. lubelskiego. Partyzanci kwaterowali w wioskach u zaufanych gospodarzy. W lutym skończyły im się środki na utrzymanie, w związku z czym „Wiktor” zdecydował się na uderzenie na Gminną Kasę Spółdzielczą w Piaskach. Kuchciewicz skontaktował się z Franczakiem, który przystał na propozycję wzięcia udziału w akcji. 232 Wieczorem 10 lutego 1953 r. „Wiktor” i „Felek” przebrani za wiejskich gospodarzy weszli do wnętrza budynku Gminnej Kasy Spółdzielczej w Piaskach. Ich działania ubezpieczał od strony cmentarza „Lalek”.

Tuż przed zakończeniem pracy urzędu partyzanci sterroryzowali bronią pracowników, po czym Pielach przystąpił do opróżniania kasy pancernej z gotówki. Po kilku minutach w budynku pojawiła się grupa funkcjonariuszy MO z posterunku w Piaskach zaalarmowana przez pracowników GKS. W poczekalni doszło do strzelaniny, w której wyniku sierż. Tadeusz Stojek (komendant posterunku) śmiertelnie ranił „Wiktora”. Niemal w tym samym czasie Pielach lub Kuchciewicz oddał strzały w kierunku wymienionego, zabijając go na miejscu. „Wiktor” zdążył jeszcze wydać polecenie „Felkowi”, by ten się wycofał, po czym stracił przytomność. Zmarł na korytarzu Gminnej Kasy Spółdzielczej kilka minut po otrzymaniu postrzału. Ciało „Wiktora” przewieziono do więzienia na Zamku w Lublinie, gdzie zwłoki zidentyfikowali sprowadzeni przez UB rodzice, brat i znajomi.

Przeprowadzono również oględziny lekarskie, które jako przyczynę śmierci wykazały wykrwawienie się z rany postrzałowej płuc. Miejsce pochówku Stanisława Kuchciewicza do dziś pozostaje nieznane. Ostatni żołnierze „Wiktora”: Zbigniew Pielach „Felek” i Jan Łuć „Zenek” pozostawali na wolności jeszcze przez kilka miesięcy. Zorganizowali grupę zbrojną złożoną z siatki współpracowników z Jedlanki Starej i Nowej w pow. włodawskim. Partyzanci ograniczyli akcje zbrojne do minimum – ich działalność w tym okresie sprowadzała się jedynie do zdobywania środków na utrzymanie. Wkrótce obaj padli ofiarą prowokacji WUBP w Lublinie, polegającej na zaangażowaniu ich w prace na rzecz fikcyjnej organizacji. Kontakt z partyzantami utrzymywał „przedstawiciel organizacji” mjr „Adam” (faktycznie agent „Werba” – Tadeusz Topolski). W celu uśpienia czujności partyzantów przekazywał im instrukcje i wytyczne dotyczące działań w terenie oraz pieniądze na prowadzenie dalszej działalności. W końcu złożył im propozycję wyjazdu na Zachód.

Obaj partyzanci przyjęli tę wiadomość z wielką radością, gdyż Pielach tkwił w lesie od siedmiu lat, a Łuć od sześciu. Ponadto ten pierwszy miał bardzo poważne kłopoty ze zdrowiem. Zwabieni w pułapkę, zostali aresztowani 14 grudnia 1953 r. przez funkcjonariuszy MBP na jednej z podwarszawskich stacji kolejowych. 30 kwietnia 1955 r. WSR w Lublinie skazał Zbigniewa Pielacha na karę śmierci, którą Najwyższy Sąd Wojskowy zamienił na dożywocie. Ciężko chory zmarł w Zbigniew Pielach „Kmicic”, „Felek” 233 Szpitalu Psychiatrycznym we Wrocławiu w dniu 25 października 1955 r. z powodu ropnego zapalenia miedniczek nerkowych i pęcherza moczowego. Jan Łuć otrzymał wyrok 15 lat więzienia. Został zwolniony w 1960 r. Członkowie grupy „Felka” i „Zenka” utrzymali się w terenie do wiosny 1954 r. Wszyscy, z wyjątkiem jednego, zostali aresztowani między kwietniem a czerwcem 1954 r. Józef Franczak „Lalek” ukrywał się jeszcze przez około dziesięć lat. Zginął z bronią w ręku 21 X 1963 r. w Majdanie Kozic Górnych koło Piask w starciu z grupą operacyjną złożoną z 35 funkcjonariuszy SB-ZOMO.

Stanisław Kuchciewicz „Wiktor” należał do grupy najaktywniejszych i najbardziej bezkompromisowych dowódców antykomunistycznej partyzantki na Lubelszczyźnie. Związany początkowo z Narodowymi Siłami Zbrojnymi i Narodowym Zjednoczeniem Wojskowym, a następnie ze Zrzeszeniem Wolność i Niezawisłość, spędził w lesie blisko dziesięć lat, walcząc w szeregach formacji zbrojnych tych organizacji. Jego bezkompromisowa postawa w stosunku do komunizmu wynikała z wychowania w duchu miłości do Ojczyzny i poszanowania wiary katolickiej. Powszechny terror komunistów, krzywdy własne oraz rodziny, pragnienie i umiłowanie wolności to podstawowe czynniki, które składały się na formację duchową i polityczną „Wiktora”. Pomimo towarzyszących mu określeń w rodzaju „kontrowersyjny”, „bezwzględny”, czy stwierdzeń „najpierw strzelał, później sprawdzał tożsamość”, był bardzo ceniony przez swoich przełożonych. Kpt. Mieczysław Pazderski „Szary”, przedstawiając „Wiktora” do awansu na sierżanta w maju 1945 r., pisał o nim i dwóch jego kolegach z oddziału (Kazimierzu Tudreju „Rysiu” i NN „Jeleniu”): „Starzy partyzanci i podoficerowie o wysokim poziomie moralnym i bojowym. Karni, zdyscyplinowani, bardzo oddani służbie, prawdziwi patrioci. Na proponowany awans zasługują ze wszech miar”. Trzy lata później kpt. Zdzisław Broński „Uskok” zanotował w swoich zapiskach: „Uchodzi on [„Wiktor”] za bardzo dobrego żołnierza – karny, odważny, roztropny i ma tę cechę najwłaściwszą w konspiracji – wzbudza zaufanie. Nie pali papierosów i nie pije wódki”. Kuchciewicz był silnie związany ze swoimi żołnierzami, cieszył się ich zaufaniem, był lubiany i szanowany jako dowódca.

Z relacji osób, które go znały wynika, że był osobą opanowaną, pełną taktu, starającą się nie narażać niepotrzebnie swoich ludzi i współpracowników. Zjednywało mu to sympatię i poparcie ludności cywilnej. Pozwoliło również na zbudowanie silnej siatki terenowej współpracowników na obszarze kilku powiatów, funkcjonującej aż do 1954 r. Pozostając przez kilkanaście lat w konspiracji, doprowadził sztukę ukrywania się do perfekcji. Wykazywał się przy tym dużą pomysłowością. Z przekazów rodzinnych wynika, że niejednokrotnie przemierzał teren, na którym się ukrywał, w przebraniu (np. księdza).

Dla uniknięcia rozpoznania zapuszczał również brodę i wąsy. Po 1949 r. zazwyczaj chodził sam, często „znikał” w terenie na kilka miesięcy, a władze bezpieczeństwa nie były w stanie uzyskać jakichkolwiek danych o przynajmniej przybliżonym miejscu jego pobytu.

Zginął, tak jak żył – w walce, osłaniając ogniem swojej broni wycofującego się podkomendnego.


całość do pobrania >>> tutaj <<< (pdf)
Kto nie pamięta historii skazany jest na jej ponowne przeżycie - George Santayana
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Menu