To forum używa cookies
To forum wykorzystuje pliki cookie do przechowywania danych logowania. Pliki cookie to małe dokumenty tekstowe przechowywane na komputerze. Pliki cookie ustawiane na tym forum mogą być używane tylko na tej stronie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Pliki cookie na tym forum śledzą również określone tematy, które przeczytałeś i kiedy je ostatnio przeczytałeś. Potwierdź, czy akceptujesz lub odrzucasz ustawienia tych plików cookie.

Ciasteczka zostaną zapisane w Twojej przeglądarce

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

[-]
Tagi
melchiora sprawa hedloffa

Sprawa Melchiora Hedloffa.
#1
[Obrazek: glut.png]
Chociaż wydarzenia, które tu opiszę miały miejsce 363 lata temu i znalazły swój epilog 19 lutego 1654 roku na Oleśnickim rynku dalej napawają strachem, ludzki umysł nie do końca jest w stanie pojąć ogrom dokonanych zbrodni i adekwatnej karze, jaka została za nie wymierzona.
Jest to opowieść o człowieku złym i pozbawionym uczuć, oraz karze sadystycznej i okrutnej. Jednak nie jest to zmyślona historia, która ma wywołać dreszcz emocji, a jedna z tych, które wydarzyły się naprawdę. Nie polecam jednak jej czytać przed snem.
[Obrazek: glut.png]
[Obrazek: 1.jpg]
[Obrazek: glut.png]
W procesie, jaki odbył się między listopadem 1653 a lutym 1654 roku w Oleśnicy głównym oskarżonym był Melchior Hedloff . Kim był ten człowiek, że wysyłano za nim pościgi?, Robiono zasadzki a on pozostawał nieuchwytny wychodząc bez szwanku z obław i pułapek.
Urodził się we wsi Kuźnica Kącka koło Międzyborza w 1606 roku. Zapewne, jako dziecko nie miał lekko czasy były nieciekawe, niewiele na ten temat po tylu latach można się dowiedzieć kronikarze i historycy skupili się bardziej na dorosłym życiu Melchiora niż na jego młodości. Pewne jest, że jako młody człowiek, u którego dopiero kształtowała się psychika, został wcielony do armii cesarskiej. Przez długie lata brał udział w jednej z najkrwawszych wojen. Wojnie trzydziestoletniej. Być może okrucieństwa wojny, codzienne obcowanie ze śmiercią skrzywiły psychikę tego człowieka. Wojenna trauma musiała odcisnąć swoje piętno na budującej się dopiero osobowości Melchiora.
Był rosłym dobrze zbudowanym mężczyzną, zapewne posiadał cechy przywódcze. Zahartowany w boju gdzie życie i śmierć stawały się jednym, czuł się potrzebny, wypełniał rozkazy, stał się „ psem wojny”.
[Obrazek: glut.png]
[Obrazek: 2.jpg]
[Obrazek: glut.png]
Każda wojna nawet najdłuższa ma swój koniec, pozostają jej ofiary. Czy jedną z nich był Melchior?. Po latach wojennej tułaczki wrócił w rodzinne strony, ożenił się, być może chciał zacząć nowe życie, tego jak było naprawdę już się nie dowiemy. Faktem jest, że z tego związku miał jedną córkę. Czy umiał się odnaleźć w realiach świata bez wojny? Tego nie jestem w stanie powiedzieć, raczej nie. Aby zapewnić byt rodzinie zajął się kłusownictwem. Jednak, że było to powiedzmy mało dochodowe zajęcie wraz z trzema kompanami, których sobie dobrał zaczął rabować. Dziś powiedzielibyśmy, że stanął na czele zorganizowanej grupy przestępczej, w tamtych latach określono go mianem zbója.
Początki działalności rozbójnika Melchiora to drobne napady i rozboje. Jednak z upływem czasu przerodziły się w bardziej krwawe i śmiałe występki. Działając na bardzo rozległym terenie zaczynając od mokradeł Milicza i Sułowa przez Kuźnice Czeszycką, Chojnik, Pawełek, Niwki i Surmin po niedostępne lasy Międzyborskie siał postrach po wsiach i wśród podróżujących kupców.
[Obrazek: glut.png]
Nazywany „ Strzelcem Melchiorem”, ponieważ jako narzędziem mordu posługiwał się dwoma muszkietami i turecką szablą przez długi czas pozostawał nieuchwytny. Zawsze wraz ze swoimi kompanami umiał się, niezauważenie wymknąć z obławy i skuteczne ukryć na dzikich oparzeliskach, jakich w tym czasie było wiele w leśnych ostępach.
[Obrazek: glut.png]
[Obrazek: 3.jpg]
[Obrazek: glut.png]
W 1653 roku, szlachta wezwana przez księcia oleśnickiego Sylwiusza Wirtemberskiego zrobiła wielką obławę na Hedloffa niestety i tym razem umiejętności nabyte na wojnie pozwoliły Melchiorowi wymknąć się z zasadzki. Podjęte działania poskutkowały schwytaniem w niedługim czasie żony Anny i córki o tym samym imieniu, nie jest do końca jasne jak doszło do zatrzymania córki, nie mniej oficjalna wersja głosi, że ta po schwytaniu matki sama się zgłosiła. Oczywiście obie zostały wielokrotnie poddane wyrafinowanym torturom, podczas których wyjawiły miejsce kryjówki rozbójnika. Czy należały do bandy Melchiora?, Czy pomagały mu w dokonywaniu zbrodni?. Żona z pewnością, jednak czy córka? skoro się sama zgłosiła. Pewne jest jedno obie podczas wielogodzinnych tortur i przesłuchań przyznały się do udziału w rozbójniczym procederze.
Podczas tortur żona Anna wyjawiła jakoby Melchior nakłaniał ją by przyniosła mu serce małego dziecka, które zamierzał zjeść. Bojąc się go to uczyniła, miało mu to zapewnić nadludzkie moce i zapewnić nieuchwytność. Tu relacje są różne, jedne źródła podają, że miało to być serduszko jego wnuczki inne, że przygodnie złapanego dziecka. Pikanterii zeznaniom dodaje fakt, że rzekomo Anna takowe mu dostarczyła nie wiadomo jednak, jakiego ono było pochodzenia.
[Obrazek: glut.png]
Ujęto go 2 listopada 1653 roku, we wsi Łąki koło Sułowa. Oskarżono go o paranie się zbójnictwem oraz zabicie 251 osób w tym ponoć kilku kobiet w ciąży. Jednej z nich rzekomo rozciął brzuch turecką szablą i zjadł serce nienarodzonego dziecka.
Corpus delicti w sprawie stanowił arkebuz, na którym Melchior wycinał karby znacząc w ten sposób ilość swoich ofiar. Jak sumiennie był to przeprowadzony proces, nigdy się nie dowiemy, zeznania uzyskiwane podczas tortur nie są miarodajne do czynu. Człowiek poddawany torturom przyzna się do wszystkiego byleby cierpienie się skończyło. Prawidła te nie dotyczą jednak Melchiora, który podczas przesłuchań, nie wyjawił nic. Podczas tortur, którym był poddawany oraz w trakcie wykonywania wyroku nie okazał skruchy, z jego ust nie wydobył się najmniejszy jęk bólu. Pokazuje to jak twardym musiał być człowiekiem.
[Obrazek: glut.png]
[Obrazek: 4.jpg]
[Obrazek: glut.png]
19 lutego 1654 roku na Oleśnickim rynku, rozegrał się przerażający spektakl. Jak nietrudno przewidzieć głównymi aktorami, ale nie jedynymi tego spektaklu byli Melchior i jego oprawca kat, który miał za zadanie w wyrafinowany sposób dostarczyć krwawej rozrywki znudzonym monotonią życia mieszczanom.
Przedstawienie rozpoczęło się w momencie, gdy na rynek wjechał wóz z przywiązanym do niego mężczyzną. Aby dać przedsmak sadystycznego widowiska, mistrz ceremonii kat zareklamował spektakl w bardzo widowiskowy sposób odrywając mężczyźnie wszystkie palce obu rąk. Oczywiście nagrodzony został za to wyciem żadnej krwi gawiedzi. 
Następnie z całej palety przygotowanych tortur wybrał zdzieranie kleszczami skóry z piersi i ramion Melchiora, widać cała inscenizacja była przemyślana i odpowiednio wcześniej przygotowana, ponieważ, by skazany zbyt szybko się nie wykrwawił kat do zdzierania psów skóry używał rozżarzonych kleszczy.

[Obrazek: glut.png]
Jako że przybyło wielu ciekawskich, a Oleśnicki rynek ma kształt kwadratu na każdym rogu by zapewnić dobrą widoczność następował kolejny akt w tym sadystycznym teatrze. I tak zaczynając od rogu, w którym teraz w Oleśnicy jest market „ Stokrotka” zerwano skórę z lewego ramienia, zapach krwi i palonego cała musiał dodawać widowisku odrażającego wydźwięku.
Na kolejnym rogu, zerwano skórę z lewej piersi, na kolejnych rogach prawe ramię i prawa pierś. Czy odniesiono zamierzony skutek? śmiem wątpić, ponieważ na twarzy skazańca nie pojawił się nawet grymas bólu a z ust nie wydobył są najmniejszy jęk. To zanotowano w kronikach jednak jak skończył się widowiskowy spektakl zdania są podzielone. Jedna z popularniejszych wersji głosi, że po próbach złamania hartu zbója zdjęto go z wozu i na bydlęcej skórze zawleczono w miejsce ostatniej kaźni.
W widowisku uczestniczyło bardzo wielu ludzi i dla zapewnienia dobrej widoczności, po zawleczeniu go za mury miejskie na specjalnym podwyższeniu, być może podeście łamano go kołem, na żywca wyrwano mu serce a ciało poćwiartowano. Miejsce to nie trudno dziś znaleźć to rejon obecnego Placu Zwycięstwa w Oleśnicy.
[Obrazek: glut.png]
Wielkim finałem było ćwiartowanie ciała skazańca, którego kawałki opatrzone odpowiednią tabliczką z wykazem zbrodni, jakich się dopuścił ku przestrodze innym zostały rozwieszone przy czterech drogach po za miastem.
Pozostali bliscy Melchiora zostali potraktowani powiedzmy w mniej okrutny sposób. Żona zmarła podczas tortur, zaś inni jak córka i dwaj bracia, którym nie udowodniono przynależność do bandy zostali połamani kołem. O ich winie zdecydował fakt, iż wiedzieli o sprawie i posiadali zrabowane przedmioty.
[Obrazek: glut.png]
[Obrazek: 5.jpg]
[Obrazek: glut.png]
Tak oto dobiega końca opowieść o zbóju Melchiorze, ale czy na pewno?. Historycznie rzecz ujmując tak, jednak wyobraźnia podpowiada, że być może jeszcze kiedyś o nim usłyszymy. Jako że długie lata żył z rabunku być może „ odkładał coś na czarną godzinę”. Być może skarb zbója Melchiora, o którego istnieniu nie sposób nie napisać istnieje naprawdę. Faktem jest, że nigdy nie odzyskano zrabowanych przedmiotów, może kiedyś ujrzy światło dzienne jak jego arkebuz, który długie lata był przechowywany w muzeum osobliwości w Oleśnickim zamku a po latach odnalazł się w Muzeum Wojska Polskiego.
[Obrazek: glut.png]

Źródła:

Głębowicz W. Wierne wyobrażenie wielkiego rozbójnika Melchiora Hedlofa. Militaria i Fakty nr 3/2000

Wojtucki D. Publiczne miejsca straceń na Dolnym Śląsku od XV do połowy XIX wieku. Wyd. Fundacja Zamek Chudów. 2009 

Trzciński M. Miecz katowski, pręgierz, szubienica. Zabytki jurysdykcji karnej na Dolnym Śląsku (XIII-XVIII w. Wrocław 2001

Jerzy Andrzej Pyzik

Panorama Oleśnicka nr 5 czerwiec 1995 r.

http://www.olesnica.org/Arkebuz_Hedloffa.htm[url=http://www.olesnica.org/Arkebuz_Hedloffa.htm][/url]

Biblioteka Cyfrowa Uniwersytetu Wrocławskiego
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości